czwartek, 6 września 2012

Lakier do paznokci Manhattan 55K

Nie przepadam za lakierami do paznokci. Najbardziej wkurza mnie zmywanie ich, czasochłonne dość zajęcie ;) Niemniej jednak z braku tego typu mazideł wybrałam się do drogerii i zaczęłam szperać po szafach. I tak odszukałam lakier, który uznałam za całkiem ładny - Manhattan z serii Lotus Effect w kolorze 55K. Pastelowy, jasny róż. Coprawda po nałożeniu na pazurki jakoś tak nabrał intensywości ;) ale myślę, że posiadaczkom ciemniejszej karnacji bardzo by odpowiadał, blade panie też mają szansę się z nim polubić :)


Lakier niestety robi prześwity, jedna warstwa z pewnością nie będzie wyglądać dobrze. Dwie już są wporządku, jednak jeśli ktoś jest wyjątkowo pedantyczny, proponuję dorzucić trzecią. Ja poprzestaję na dówch. Pędzelek jest spory, nie trzeba więc pięc razy zanurzać go w buteleczce, by umalować paznokieć. Nabiera dużo produktu i część trzeba strącić, żeby nie zalać całej płytki i palca :) U mnie trzyma się jakieś 3 dni, ale nie odpryskuje. Po porstu zaczyna przycierać się na końcówkach paznokci.

THE END :)

środa, 5 września 2012

tusze do rzęs - duet idealny :)

Witajcie! :)

Dziś postanowiłam opisać w jaki sposób tuszuję swoje rzęsy. Prawdę mówiąc nie wiem czy jest w tej metodzie coś odkrywczego, niemniej jednak myślę że warto o tym wspomnieć, szczególnie fankom intensywnego pogrubienia. Zatem do dzieła!

Poniżej przedstawiam Wam moje nagie oko ;)


A teraz po kolei. Pierwszym z tuszy, których używam jest Avon SuperShock. Nie będę szczególnie się nad nim rozwodzić. Jest to tusz pogrubiający i po nałożeniu kilku jego warstw wyraźnie rzęsy pogrubia, ale bez efektu "wow". Idealny do looku dziennego, nigdy nie miałam z nim problemów z odbijaniem, kruszeniem, czy mazaniem. Posiada silikonową szczoteczkę, które osobiście uwielbiam. Jedyny jego minus to wydajność - szybko się kończy (zasycha?).

Niemniej jednak w tym kroku w zasadzie nie chodzi o markę, ale o to, jaki efekt tusz daje na rzęsach. Musi je ładnie rozdzielać i nie może nakładać za dużo produktu. Rzęsy muszą być podkreślone i ułożone, to swoista baza pod tusz intensywnie pogrubiający. I do tego SS znakomicie się nadaje. Prawdopodobnie tak jak będzie się nadawać większość tuszy o silikonowych szczoteczkach i przyjaznej formule. Poniżej rzęsy po kilkukrotnym przeczesaniu szczoteczką, na która tusz nabrałam tylko raz:


Całkiem zgrabnie, prawda?

Zanim przejdę do kolejnego kroku przedstawię drugiego bohatera: równie sławetny Essence I Love Extreme. Ten tusz (posiadacz przeogromnej szczoty) niesamowicie pogrubia rzęsy, zdecydowanie tworzy look wieczorowy. Niemniej jednak łatwo nim pobrudzić pracowicie wykonany makijaż, jego tradycyjna szczoteczka posiada bardzo długie włoski. Oto jak prezentuje się on na oku (podobnie jak wyżej - kilkukrotne przeciągnięcie rzęs po jednorazowym nabraniu tuszu na szczotkę):


Ja natomiast używam ich razem. Po uprzednim podkreśleniu rzęs Avon SS, na dobrze rozdzielone i nieco już usztywnione rzęsy dokładam warstwę Essence I Love Extreme. Ważne, aby podczas nakładania tuszu pogrubiającego, tusz podkreślający nałożony już na rzęsy nie zdążył jeszcze całkowicie wyschnąc, unikniemy w ten sposób powstawania ew. grudek albo pajęczych nóżek ;) 

Efekt finalny:


Mnie bardzo odpowiada. A co Wy sądzicie? :)

wtorek, 4 września 2012

Avon Ultra Color Rich - Twinkle Pink

Dziś tylko swatch, bo na nic innego nie mam czasu, ale może się komuś kiedyś przyda :)

Pamiętacie jak mówiłam, że jeśli dobrze wybierzemy kolor szminki Avonu, to z całego produktu będziemy zadowolone? Dziś wstawiam potwierdzenie tej tezy. Wybrałam sobie odcień Twinkle Pink, który jest zimnym, ciemnawym różem, perłowy. Wogóle w nim nie wyglądam i będę musiała znaleźć mu nowy dom ;)